wrzesie艅 13th, 2007 przez hipnoza
Jednak ciekawo艣膰 wzi臋艂a g贸r臋 i Daniel uda艂 si臋 w kierunku p贸艂nocnym, wed艂ug jego domniemywa艅 oczywi艣cie. Od dzieci艅stwa by艂 cz艂owiekiem pe艂nym determinacji i g艂odnym przyg贸d, nikt nie m贸g艂 go nazwa膰 tch贸rzem.
Atmosfera cierpienia powoli zag臋szcza艂a si臋 id膮c jej tropem Daniel doszed艂 do podobnej bramy jak ta przy wej艣ciu na Pola Szcz臋艣cia. R贸偶nica mi臋dzy bramami polega艂a na szczeg贸艂ach. Ko艂atki mia艂y wygl膮d chimer dzier偶膮cych w wyszczerzonych z臋bach 艂a艅cuchy zako艅czone kulami nabitymi ostrymi 膰wiekami. Inskrypcje te偶 wydawa艂y si臋 by膰 wyryte w ca艂kiem innym j臋zyku ni偶 na pierwszych wrotach. Pismo na bramie by艂o bardziej chaotyczne ni偶 to poprzednie. Litery mia艂y wygl膮d agresywny, prawie ka偶da z nich przypomina艂a wygl膮dem zdeformowane 偶ywe istoty lub narz臋dzia tortur.
Napisy uk艂ada艂y si臋 w sceny ka藕ni ukazuj膮ce m臋ki ludzi poddawanych wszelkiego rodzaju torturom przy pomocy nieznanych prawnikowi przyrz膮d贸w. Dan nie m贸g艂 oderwa膰 wzroku od tych absorbuj膮cych napis贸w.
- Dziwne hieroglify- Pomy艣la艂, przypatruj膮c si臋 bramie z nieukrywanym zainteresowaniem.
B臋d膮c mocno zamy艣lonym nie zwr贸ci艂 uwagi na posta膰 m臋偶czyzny w podesz艂ym wieku, kt贸ry pojawi艂 si臋 niespodziewanie u jego boku.
-Dzie艅 dobry nazywam si臋 J贸zef Tapper. -
Daniel a偶 podskoczy艂 z przera偶enia s艂ysz膮c ni st膮d ni z zow膮d m臋ski g艂os.
- Niech to szlag! Przepraszam, ale strasznie mnie pan przerazi艂, ta atmosfera, j臋ki i do tego te niesamowite wrota. Daniel moje imi臋, co pan tu robi panie J贸zefie?-
Starszy pan w wieku oko艂o 50 lat, o poczciwej twarzy, 艂ysej g艂owie lekko przypr贸szonej gdzieniegdzie siwym w艂osem wydawa艂 si臋 raczej osob膮 pe艂na przyja藕ni. Oczy J贸zefa wyra偶a艂y do艣wiadczenie oraz niesamowite opanowanie i cierpliwo艣膰.
Prawnikowi zrobi艂o si臋 jako艣 ra藕niej, fakt spotkania cz艂owiek w tym jak偶e tajemniczym miejscu doda艂 Danowi otuchy.
-Czekam.- Pad艂a szybka odpowied藕 z ust napotkanego osobnika.
-Czeka pan? Mo偶na wiedzie膰, na co?-
Daniel nawet si臋 nie wysila艂 by ukry膰 nut臋 ciekawo艣ci, kt贸ra zadr偶a艂a w jego g艂osie.
- Oczywi艣cie. Czekam na 偶on臋.-
-Na 偶on臋? A gdzie my si臋 w og贸le znajdujemy i co to za budowla?-
Delikatnie pr贸bowa艂 dowiedzie膰 si臋 czegokolwiek na temat miejsca, w kt贸re napawa艂o go niech臋ci膮. Zachowywa艂 si臋 jednak pow艣ci膮gliwie tak, aby nie stworzy膰 w starszym panu dystansu. Podczas tej konwersacji w w臋drowcu obudzi艂 si臋 instynkt prawniczy, wyra藕nie ukierunkowany na zebranie jak najwi臋kszej ilo艣ci potrzebnych informacji.

